Maria S. Cummins - Tajemnica Gerty

Maria S. Cummins - Tajemnica Gerty


Trafiłam niedawno na wcześniej zupełnie mi nieznaną pozycję z klasyki literatury młodzieżowej, która zachwyciła mnie do tego stopnia, że nawet w pracy wykorzystywałam każdą wolną chwilę na czytanie. Mowa o debiutanckiej powieści dla dziewcząt "Tajemnica Gerty" autorstwa dziewiętnastowiecznej amerykańskiej pisarki Marii Cummins.
Bohaterką powieści jest ośmioletnia Gerta, która osierocona przez matkę wychowuje się w domu okrutnej opiekunki, gdzie doświadcza upokorzeń i przemocy. Udaje jej się wyrwać z nędzy dzięki staremu latarnikowi oraz jego niewidomej znajomej. Przyszłość kryje przed nią jednak jeszcze wiele trudów, które ukształtują jej charakter oraz znajomości, które pozwolą odkryć Gercie tajemnicę jej pochodzenia.
Nie da się nie dostrzec wad tej powieści - w oczy rzuca się przede wszystkim silny moralizatorsko-dydaktyczny charakter, czarno-białe postaci oraz cudowne zbiegi okoliczności ale jeśli przymkniemy na nie oko ukaże nam się to, co najważniejsze czyli piękne wartości, które propaguje autorka takie jak prawość, uczciwość, brak pychy, lojalność wobec bliskich, wierność wyznawanym wartościom i zasadom. Kierunek jaki wskazuje Maria Cummins na drodze do kształtowania charakteru jest mi bardzo bliski a wiele z przedstawionych w powieści wartości sama wyznaję.
Klimatem powieść przypominała mi nieco "Małą księżniczkę" Francis H. Burnett, która także zrobiła na mnie spore wrażenie. Jeśli lubicie powieści Burnett, Montgomery, Alcott czy Spyri, to i historia Gerty przypadnie Wam do gustu.
P.S. I chyba po raz pierwszy polskie tłumaczenie tytułu uważam za lepsze od oryginału. Latarnik odgrywa wprawdzie istotną rolę na początku powieści ale to przecież nie jest opowieść o nim...

Moja ocena: 5/6

autor: Maria Susanna Cummins
tytuł: Tajemnica Gerty
tytuł oryginału: The Lamplighter
tłumaczenie: Janina Buchholtzowa
wydawnictwo: Novus Orbis
liczba stron: 160



Podsumowanie lutego

Podsumowanie lutego


Pod względem czytelniczym luty wypadł skromnie w porównaniu do stycznia, ale to chwilowy zastój. Przyszły miesiąc znów obrodzi w nowe wspaniałe lektury, już teraz mogę Wam to obiecać.  Zaczęłam czytać m.in. jedno opasłe tomiszcze, które spodziewałam się skończyć jeszcze w lutym ale lektura okazała się tak świetna, że wcale nie mam ochoty tak szybko się z nią pożegnać. Recenzja pojawi się więc dopiero w marcu a ja zdradzę Wam tylko, że będzie to pierwsza kandydatka do miana książki roku a jej autorka to moje wielkie tegoroczne odkrycie literackie!

Przeczytane w lutym:
1. Banana Yoshimoto "Tsugumi" 5/6
2. Anna Mularczyk-Meyer "Minimalizm po polsku" 5/6

Przeczytałam także pięć opowiadań zamieszczonych w Nowej Fantastyce nr 2/2017. Poniżej lista tytułów od najlepszego do najsłabszego:
Szymon Stoczek "Wyrównanie"
Seanan McGuire "Córki Posejdona"
Magdalena Kucenty "Czwarta wiadomość"
Michał Smyk "Ballada o Kwiatuszku"
Ian McDonald "Botanica veneris: trzynaście wycinanek wykonanych przez Idę, hrabinę Rathangan"

Na marginesie wspomnę tylko, że szalenie zaciekawił mnie świat przedstawiony w opowiadaniu "Wyrównanie" należący do gatunku określonego przez redaktora NF jako clockwork-punk. Proszę o więcej takich opowiadań!

Luty był za to miesiącem obfitym w obejrzane filmy a było ich aż siedem! Najsłabiej wypadły produkcje nastawione na młodszych widzów czyli "Bociany" (reż. Nicholas Stoller, Doug Sweetland) i "Księga Dżunglii" (reż. Jon Favreau). Pierwszy był dla mnie mało zabawny i miał potwornie głupią i irytującą główną bohaterkę zaś drugi po prostu nie wzbudził we mnie żadnych emocji. Historia chłopca wychowanego w dżungli nigdy mnie nie pociągała, stąd też do tej pory nie sięgnęłam także po książkę. Bardzo podobał mi się za to Benedict Cumberbatch jako "Doktor Strange" (reż. Scott Derrickson), choć spotkałam się z opinią, że wykreowany przez niego bohater jest antypatyczny i odpychający. Być może za bardzo przyzwyczaiłam się do pyszałkowatego Sherlocka Holmesa w jego wykonaniu, bo zapalałam do pana doktora sympatią już od pierwszej sceny. "Fantastyczne zwierzęta i gdzie je znaleźć", po których wiele sobie obiecywałam okazały się z kolei zupełnie przeciętnym filmem. 



Dwa obejrzane w tym miesiącu dramaty okazały się bardzo dobrymi i zapadającymi w pamięć produkcjami. Początkowo nie byłam przekonana do "Mr. Church'a" (reż. Bruce Beresford) ale ostatecznie nie żałuję, że dałam się namówić na seans. Piękny film o przyjaźni, na dodatek oparty na prawdziwej historii. No i chyba pierwszy raz w życiu miałam okazję podziwiać Eddiego Murphy'ego nie w komediowej roli. Pięknie o rodzącej się przyjaźni oraz o pokonywaniu własnych uprzedzeń opowiada nieco starszy film "Gran Torino" (reż. Clint Eastwood). I choć przez większość czasu uśmiech nie schodzi nam z twarzy, to końcówka jest bardzo gorzka. Film zdecydowanie zmuszający do myślenia, nie pozostawiający widza obojętnym wobec wydarzeń na ekranie.
Najlepszym filmem okazał się jednak "Nowy początek" (reż. Denis Villeneuve) nakręcony na podstawie opowiadania Teda Chianga. To jeden z tych rzadko spotykanych filmów science-fiction, które nie są nastawione na oszałamiające efekty specjalne a skupiają się na chęci przekazania widzowi pewnych prawd, zmuszając go do myślenia, wyciągania wniosków. Zakończenie zaskakujące - przez cały film nie byłam w stanie domyślić się, do czego to wszystko zmierza. Zdecydowanie chcę przeczytać opowiadanie, na którego podstawie nakręcono ten film.

Anna Mularczyk-Meyer - Minimalizm po polsku

Anna Mularczyk-Meyer - Minimalizm po polsku


Zachwycona "Minimalizmem dla zaawansowanych" sięgnęłam po debiut literacki Anny Mularczyk-Meyer, autorki bloga http://www.prostyblog.com/
W swojej pierwszej książce autorka skupia się na przybliżeniu nam zjawiska minimalizmu od typowo polskiej strony. Wyjaśnia dzisiejszy konsumpcjonizm Polaków i przywiązanie do rzeczy materialnych szukając korzeni tych zjawisk w czasach PRL-u. Obala także wiele mitów narosłych wokół pojęcia "minimalizm" i udowadnia, że mając mniej można żyć lepiej.
Bardzo podoba mi się spojrzenie pani Anny na świat, z wieloma jej poglądami się identyfikuję. Obie książki autorki skupiają się na psychologicznej stronie problemu, próbach uświadomienia czytelnikowi, że posprzątanie raz a dobrze nie jest skutecznym i długotrwały rozwiązaniem, bo usuwa skutek a nie przyczynę naszych kłopotów.
Cudna książka, napisana bez zadęcia czy prób wpasowania się w aktualną modę, traktująca temat prosto, z głębi serca. Myślę, że będzie stanowić ogromną inspirację i będzie rzetelnym przewodnikiem po świecie minimalistycznego życia dla osób początkujących w tym temacie.

Moja ocena: 5/6

autor: Anna Mularczyk-Meyer
tytuł: Minimalizm po polsku
wydawnictwo: Czarne
liczba stron: 192


Banana Yoshimoto - Tsugumi

Banana Yoshimoto - Tsugumi


Zgodnie ze złożoną w zeszłym roku deklaracją powoli zapoznaję się z twórczością Banany Yoshimoto, która swoimi opowiadaniami "Kitchen" i "Moonlight Shadow" skradła mi duszę i serce. Tym razem mój wybór padł na "Tsugumi", klimatyczną opowieść o ostatnim lecie spędzonym przez narratorkę Marię w  zajeździe prowadzonym przez jej wujostwo. Maria wspomina chwile spędzone  z kuzynkami Tsugumi i Yoko w małej nadmorskiej miejscowości, przywołuje z pamięci ich wspólne zabawy, problemy, kłótnie. Jej uwaga skupia się na tytułowej Tsugumi, ciężko chorej i wydelikaconej piękności, która swoim bezpośrednim i dosyć ordynarnym stylem bycia zmusza Marię do przemyśleń.
Nastrój panujący w "Tsugumi" jest odmienny od tego panującego w dwóch poprzednich opowiadaniach. Wyraźnie da się tu odczuć pewną dozę melancholii, jednak nie ma tu tego wszechogarniającego lirycznego smutku. Yoshimoto posługuje się bardzo oszczędną paletą środków wyrazu, język jest prosty i lekki, choć już nie zachwyca tak mocno jak w "Kitchen/Moonlight Shadow". Może to kwestia tłumaczenia, tym razem książkę czytałam już po polsku. Nie zmienia to jednak faktu, że obrazy wyłaniające się spomiędzy wersów nadal wywołują uśmiech na mojej twarzy, nadal chłonę całą sobą ten cudowny wspomnieniowy klimat i zachwycam się dialogami i zachowaniami bohaterów, tak odmiennymi od naszych europejskich.

Moja ocena: 5/6

autor: Banana Yoshimoto
tytuł: Tsugumi
tytuł oryginału: TUGUMI

tłumaczenie: Gabriela Rzepecka
wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy
liczba stron: 152
Obfity czytelniczo styczeń

Obfity czytelniczo styczeń


Chwilowy marazm czytelniczy mam już najwyraźniej za sobą, czego dowodem jest ilość przeczytanych w styczniu pozycji. Już nie pamiętam kiedy ostatnio przeczytałam w ciągu jednego miesiąca aż osiem książek! Może i nie były to opasłe tomy ale przecież liczy się jakość a nie ilość, nieprawdaż?

A nadmienić trzeba, że styczeń był bardzo satysfakcjonującym miesiącem pod względem doboru lektur. Większość książek oceniłam wysoko, nie trafiłam na żadnego literackiego gniota. Bardzo cieszy mnie też fakt, że zaczęłam rok od lektury niemieckojęzycznej, co pozwala mi napawać się nadzieją, iż będę kontynuować czytanie w obcym języku i jeszcze wielokrotnie sięgnę po tytuły wydane po niemiecku lub po angielsku.

Przeczytane w styczniu:
1. Richard Rohr "Stille und Mitgefühl. Gott und den Menschen finden"  4/6
2. Autor zbiorowy (pod red. Piotra Żaka) "Jakość życia. Jak być w zgodzie z samym sobą"  3/6
3. Oscar Wilde "Portret Doriana Graya"  5/6
4. Anna Mularczyk-Meyer "Minimalizm dla zaawansowanych"  5/6
5. Peter Mayle "Dobry rok" (audiobook)  4,5/6
6. Peter Wohlleben "Sekretne życie drzew"  5/6
7. Joanna Glogaza "Slow Fashion. Modowa rewolucja"  6/6
8. Margaret Atwood "Oryks i Derkacz"  4,5/6

Przeczytałam także pięć opowiadań zamieszczonych w Nowej Fantastyce nr 1/2017. Poniżej lista tytułów od najlepszego do najsłabszego:

Przemysław Gul "Lekcja samotności"
Ken Liu "Pyłowy ogród"
Lavie Tidhar "Ginący gatunek"
Justyna Lech "Szepty lasu"
Piotr Nesterowicz "Rozmiażdżą wszystkie jego kości"

W styczniu udało mi się obejrzeć jeden film, była to ekranizacja przeczytanej przeze mnie w zeszłym roku i dosyć wysoko ocenionej "Dziewczyny z pociągu". Film oceniam jako całkiem dobrą rozrywkę, twórcom dosyć wiernie udało się przełożyć fabułę książki na język filmu.


Filmowo styczeń wypadł słabo ale muszę dodać, iż oglądam bardzo dużo seriali. Nie będę ich jednak wyliczać w podsumowaniu miesiąca, jako że planuję na ten temat osobną notkę.
Margaret Atwood - Oryks i Derkacz

Margaret Atwood - Oryks i Derkacz



Pierwsze spotkanie z prozą Margaret Atwood uznaję za satysfakcjonujące i wielce obiecujące na przyszłość. Cieszę się, że wreszcie nadarzyła się okazja, aby zapoznać się z twórczością tej zachwalanej kanadyjskiej pisarki i przekonać się, że wszelkie pochwały i nagrody (tudzież nominacje) są w przypadku Atwood jak najbardziej słuszne.
"Oryks i Derkacz" jest pierwszą częścią dystopijnego cyklu "Maddaddam" koncentrującego się na przedstawieniu świata po zagładzie.
Akcja pierwszej części krąży wokół opowieści (najprawdopodobniej) jedynego człowieka, jaki pozostał na Ziemi po wybuchu epidemii, która zgładziła ludzkość. Jimmy, który określa się mianem Yeti, krok po kroku przybliża czytelnikowi historię swojej przyjaźni z Derkaczem i fascynacji Oryks a jednocześnie usiłuje zrozumieć, jak doszło do zagłady i czy można było jej uniknąć.
Świat przedstawiony w powieści jest przerażający. Brakuje żywności i wody, zmutowane genetycznie świniony i wilksy plądrują plebsopolie, w których niegdyś żyli ludzie, nie ma prądu, dostępu do bieżącej wody, kończą się leki. Oprócz Yeti jedynymi człekopodobnymi istotami są zielonoocy Derkaczanie o dziwnym kolorze skóry - wytwór genetycznych eksperymentów Derkacza.
Moim zdaniem najbardziej wstrząsająca w powieści Atwood jest nie tyle wizja przyszłości, do której nieuchronnie zmierzamy co świadomość, że wiele z opisanych działań JUŻ SIĘ DZIEJE. To nie jest wytwór chorej wyobraźni a wnioski, do jakich doszła autorka obserwując poczynania współczesnych badaczy i naukowców, którzy coraz śmielej podejmują zabawę w Boga. 
I nie wiem tylko, czemu wydawca reklamuje tę książkę jako "poruszającą historię miłosną". Owszem, mamy tutaj wątek dziwnego uczucia Jimmy'ego do Oryks, choć ja odczytywałam je bardziej jako fascynację aniżeli miłość. Myślę, że określanie tego wątku "miłosnym" jest sporym nadużyciem i może wprowadzić w błąd osoby lubujące się w tego rodzaju literaturze.

Moja ocena: 4,5/6

autor: Margaret Atwood
tytuł: Oryks i Derkacz
tytuł oryginału: Oryx and Crake
tłumaczenie: Małgorzata Hesko-Kołodzińska
wydawnictwo: Prószyński i S-ka
liczba stron:424

Joanna Glogaza - Slow Fashion. Modowa rewolucja

Joanna Glogaza - Slow Fashion. Modowa rewolucja


Pamiętam czasy, kiedy przeglądanie szafy i próby doboru stroju na dany dzień wyglądały u mnie mniej więcej jak na zdjęciu powyżej. Dałam się wciągnąć w marketingową machinę, omamić sztucznie wykreowanymi potrzebami. Całe szczęście okres ten trwał względnie krótko, bo w pewnym momencie po prostu przestałam nadążać za szybko pędzącym światem mody. Przyszło gigantyczne zmęczenie nadmiarem rzeczy, ciągłą pogonią za nie wiadomo czym, poczucie pustki i marnowania czasu i życia.
Zwrócenie się w kierunku slow fashion i minimalizmu wynikało z potrzeby 'detoksykacji' mojego stylu życia, nie było efektem mody, bo zjawisko to nie było jeszcze wówczas popularne. Metodę walki z nadmiarem opracowałam sama na podstawie obserwacji i przemyśleń. Nie było łatwo, uświadomienie sobie pewnych rzeczy a potem ich zaakceptowanie czasem bardzo boli. Ale instynktownie wiedziałam, że problem tkwi w mojej głowie i to tam przede wszystkim trzeba zrobić porządek. Dzisiaj na samą myśl o zakupach odechciewa mi się wychodzenia z domu. Nie lubię chodzić po sklepach, męczą mnie tłumy, przytłacza nadmiar bardzo kiepskich jakościowo ubrań w sklepach.

Joanna Glogaza ze swoją książką

Czytając książkę Joanny Glogazy, autorki bloga http://styledigger.com/ przypomniałam sobie moją historię walki z kompulsywnym kupowaniem i poszukiwaniem własnego stylu. W wielu momentach potakiwałam ze zrozumieniem głową, mrucząc pod nosem "tak, tak, u mnie też tak było".
"Slow Fashion" to kopalnia wiedzy na temat budowania własnego stylu, pełna praktycznych porad i  wskazówek mających na celu ukierunkowanie nas na cel jakim jest zrozumienie, w czym czujemy się naprawdę sobą. Nie jest to kolejny poradnik modowy o niczym - do pobieżnego przeczytania i odstawienia na półkę. Joanna odwaliła kawał dobrej roboty - napisała szczerą i bardzo pomocną książkę, do której chce się wracać i wcielać w życie zawarte w niej porady.
Jeżeli chcecie zmienić coś w swojej garderobie, macie dość pogoni za modowymi trendami, chcecie uwolnić się od potrzeby kupowania byle czego - przeczytajcie tę książkę. Moim zdaniem to jedna z bardziej wartościowych pozycji w temacie mody i stylu na naszym rynku.

Moja ocena 6/6

autor: Joanna Glogaza 
tytuł: Slow Fashion. Modowa rewolucja
wydawnictwo: Znak literanova
liczba stron: 200



Peter Wohlleben - Sekretne życie drzew

Peter Wohlleben - Sekretne życie drzew


Od kiedy przeczytałam tę książkę, inaczej patrzę na drzewa.  Nie mijam ich już obojętnie na ulicy, przyglądam im się z zaciekawieniem, zastanawiam się, jak im się żyje w danym miejscu, z jakimi problemami się borykają, w jakich są stosunkach między sobą.
Peter Wohlleben jest niemieckim leśnikiem opiekującym się lasami w Reńskich Górach Łupkowych. O swoich obserwacjach i doświadczeniach w tym zawodzie opowiadał jak do tej pory w audycjach radiowych i telewizyjnych, w naukowych artykułach czy podczas seminariów tematycznych. Niedawno jego ciekawe historie dotarły do szerszej publiczności dzięki wydanej książce "Sekretne życie drzew".
Nigdy nie byłam fanką tego rodzaju literatury, nawet jako dziecko nie zaczytywałam się w książkach o życiu zwierząt czy roślin (jedynym wyjątkiem była wypożyczona kiedyś z biblioteki książka o tropach zwierząt, którą zaczytałam niemal na śmierć - do dzisiaj nie wiem, co mnie w niej tak zafascynowało). Zawsze byłam typem humanisty, nauki ścisłe nie wzbudzały mojego zainteresowania. Peter Wohlleben nieco zmienił mój pogląd na ten temat, jego książka to fascynująca opowieść o życiu drzew łącząca nauki przyrodnicze z humanistycznymi.
Wohlleben antropomorfizuje drzewa, sprawia, że stają się w naszych oczach bardziej ludzkie a przez to i bardziej zrozumiałe. Krok po kroku odkrywa przed czytelnikiem sposoby porozumiewania się drzew czy metody na przetrwanie, udowadnia, że drzewa troszczą się o swoje potomstwo, pielęgnują starych i chorych sąsiadów, szokuje teorią jakoby drzewa miały uczucia i pamięć. Z każdym dalszym rozdziałem coraz szerzej otwierałam oczy ze zdumienia ale i rozbudzonej fascynacji. 
W kwietniu ma się ukazać nowa książka Petera Wohllebena "Duchowe życie zwierząt". Już nie mogę się doczekać!

Moja ocena: 5/6

autor: Peter Wohlleben
tytuł: Sekretne życie drzew
tytuł oryginału: Das geheime Leben der Bäume
tłumaczenie: Ewa Kochanowska
wydawnictwo: Otwarte
liczba stron: 256


Peter Mayle - Dobry rok (audiobook)

Peter Mayle - Dobry rok (audiobook)




Początek roku to w moim przypadku bardzo intensywny okres w pracy. Obowiązków jest tyle, że praktycznie rzecz biorąc mogłabym nocować w firmie, aby wyrobić się na czas ze wszystkim, co musi być zrobione.
W takich chwilach chętnie sięgam po mało wymagającą literaturę obyczajową - tak zwane 'czytadła', które pomogą mi oderwać się od nadmiaru pracy i stresu. Nie przepadam za Francją, nie znoszę tego języka, nie lubię kultury francuskiej, więc wybór lektury Petera Mayla na odstresowanie może wydać się nieco dziwny. W końcu autor opisuje w niej perypetie pewnego Brytyjczyka, który przeprowadza się do odziedziczonej po wuju posiadłości z winnicami we Francji, by rozpocząć tam nowe życie. Wyjaśnieniem niech będzie moja wynikająca z opisanej wyżej sytuacji zawodowej potrzeba fabuły w stylu "rzuć tą pracę w cholerę i naucz się wreszcie korzystać z uroków życia!". Miejsce akcji było mi obojętne.
"Dobry rok" spełnił swoje zadanie w 100%, okazał się być bardzo przyjemną i wciągającą lekturą, głównie dzięki wplecionemu wątkowi quasi kryminalnemu, trzymającemu w napięciu i wzbudzającemu w czytelniku ciekawość, jak  też to wszystko się skończy i czy oszustwo wyjdzie na jaw.
Jacek Teleszyński nie jest niestety zbyt dobrym lektorem, zwłaszcza w przypadku powieści, w której pojawiają się obcojęzyczne wtręty. Potwornie kaleczy język francuski, co dla moich uszu - już i tak więdnących pod wpływem tego okropnego języka - było istnym horrorem. Błędny akcent i wymowa spowodowały, że nie rozumiałam także zdań czytanych po angielsku. Muszę zapamiętać aby jako germanofilka unikać tego lektora w przypadku książek mogących zawierać niemieckojęzyczne wtręty...

Moja ocena: 4,5/6

autor: Peter Mayle
tytuł: Dobry rok
tytuł oryginału: A good year
forma: audiobook 

czas trwania: 07h 11m 16s
czyta: Leszek Teleszyński



Anna Mularczyk-Meyer - Minimalizm dla zaawansowanych

Anna Mularczyk-Meyer - Minimalizm dla zaawansowanych


Ostatnio sporo w moim życiu minimalizmu. I nie chodzi mi w tym momencie o ograniczoną ilość przedmiotów a o rezygnację z nadmiaru informacji dochodzących do mnie przez różnego rodzaju media. Telewizora nie posiadam od kilku lat, parę miesięcy temu mocno ograniczyłam swój udział na wielu platformach internetowych. Staram się być bardziej 'analogowa', stawiam na spokój, ciszę i wypoczynek bez technologicznych gadżetów. Z 'zakupowych szaleństw' zrezygnowałam dawno temu.
Powodem nie była moda na minimalizm, bo wtedy mało kto o tym mówił. W moim przypadku pojawiło się po prostu gigantyczne zmęczenie nadmiarem rzeczy i informacji. Potrzebowałam detoksu.
W swojej książce Anna Mularczyk-Meyer opowiada o swoich początkach w sztuce minimalnego życia ale skupia się właśnie na stronie psychologicznej. W wielu momentach potakiwałam ze zrozumieniem głową, bo wiele problemów, z którymi borykała się autorka, nie było mi obcych. Nie ma tutaj konkretnych rad typu: jak uporządkować szafę czy jak ograniczyć ilość posiadanych przedmiotów, choć autorka podaje kilka przykładów z własnego życia. Mamy tu przede wszystkim pracę z własnymi emocjami, bo to one stanowią fundament naszego życia i postrzegania świata. Bez ich zrozumienia i uporządkowania, nie dokonamy żadnej rewolucji.
Bardzo polecam również bloga autorki: http://www.prostyblog.com/
A sama z chęcią sięgnę po pierwszą książkę pani Meyer "Minimalizm po polsku".

Moja ocena: 5/6

autor: Anna Mularczyk-Meyer
tytuł: Minimalizm dla zaawansowanych
wydawnictwo: Czarne
liczba stron: 168



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2009-2017 Zacisze Literackie , Blogger